sobota, 19 stycznia 2008

Prolog - Trudne początki...

1 września. Nowy rok szkolny. Liceum zapełniało się uczniami, którzy z wymalowanym na twarzach zdenerwowaniem oczekiwali na sali gimnastycznej na mowę dyrektora. Każdy spoglądał na każdego z lekką wrogością, co nie przyczyniało się do poprawy atmosfery. Biorąc pod uwagę, że padał również deszcz i było zimno można uznać że dzień był po prostu tragiczny, normalnie masakra jakaś. Mimo, że krzeseł na sali postawiono więcej niż zwykle to niektórzy musieli stać. Stojący patrzyli zazdrośnie na siedzących nieznajomych. Niektórzy, jakby ze strachu że zostaną sami, zaczęli próbować znajdować sobie nowe znajomości. Dało się słyszeć niektóre rozmowy między uczniami, lecz w tak gęstej atmosferze raczej nikt nie zamierzał podsłuchiwać.
Wtedy na salę wszedł pewien chłopak i rozejrzał się naokoło. Jego czarne oczy obiegły salę szukając miejsca żeby usiąść.
Keh... Nie ma gdzie usiąść... - pomyślał chłopak i stanął pod ścianą odgarniając przy okazji grzywkę.
Jednak ktoś go obserwował mimo tak dużej ilości osób na sali. Była to pewna ładna dziewczyna o brązowych włosach i uroczych oczach. Była wyjątkowo wstydliwa, więc obserwowała go przez dłuższą chwilę. Po paru minutach postanowiła jednak podejść do owego chłopaka z nadzieją, że znajdzie w nim przyjaciela.
Um...Ohayo...Jestem Joyce... - powiedziała nerwowo dziewczyna patrząc chłopakowi w oczy.
Chłopak spojrzał na nią bez wyraźnych uczuć, zauważył że była poddenerwowana.
...Shad. - opowiedział chłopak patrząc dziewczynie w oczy.
Dziewczyna miała przez chwilę dziwne uczucie. Podobały jej się oczy chłopaka, były takie głębokie i piękne... lecz również wyjątkowo puste i smutne...
Przydział już był, czy czekamy? - zapytał chłopak i wyrwał Joyce z transu.
Um...Czekamy... - wykrztusiła z siebie i stanęła obok chłopaka.
Nowi uczniowie ciągle się schodzili, więc atmosfera jeszcze bardziej zgęstniała. Niektórzy przesiadali się i przechadzali po sali aby poznać nowych przyjaciół. Inni siedzieli jakby nie bardzo wiedzieli co ze sobą zrobić. Po pewnym czasie, kiedy sala była już wręcz dosłownie przepełniona, obok jakiejś dziewczyny zwolniły się dwa miejsca.
Hm, usiądziemy? - zapytał Shad i spojrzał na Joyce.
Chętnie. - powiedziała i usiedli razem obok owej dziewczyny.
Dziewczyna spojrzała na nich, lecz się nie odezwała. Możliwe że było to spowodowane tym, że siedział obok niej jakiś chłopak, trzymający jej rękę na kolanie. Wydawało się, że to jej chłopak.
Gorąco, prawda? - zapytał chłopak siedzący obok dziewczyny. Może się odrobinę przejdziemy?
Nie Sasuke-kun. Siedzimy i czekamy. - odpowiedziała mu spokojnie.
Chłopak nazwany Sasuke upadł na krzesło bezsilnie jakby zdegustowany, że ktoś śmie mu odmawiać. Nawet bez słów mówiło to wiele o jego charakterze.
Przepraszam, wiesz może kiedy to wszystko się zacznie? To dość męczące... - zapytał Shad ową dziewczynę.
Za chwilę powinno się zacząć - odpowiedziała dziewczyna i spojrzała na chłopaka. Jak Ci na imię? - zapytała z uśmiechem.
Shad - odpowiedział chłopak. A to jest Joyce - tu wskazał na dziewczynę siedzącą obok niego.
Ja jestem Ai. A on to Sasuke, mój chłopak. - powiedziała po czym chłopak siedzący obok niej skinął na nich z dezaprobatą.
Ai... tak jak miłość po japońsku? - zapytał Shad uśmiechając się pierwszy raz od czasu wejścia do sali.
Hai...dokładnie ^^ - odpowiedziała mu uśmiechając się.
Shad patrzył na Ai przez dłuższą chwilę. Była to śliczna dziewczyna o brązowych włosach i niebieskich oczach. Przez chwilę dało się poznać, że chłopak się nad czymś głęboko zastanawia, ale nie dał tego po sobie poznać.
A wy jesteście razem? - zapytał Sasuke patrząc na Shad'a i Joyce.
Um...więc my...^//////////^...Shad-kun jest moim mężem...i.....*////////////////////*... - zaczęła Joyce z rumieńcem na twarzy.
Shad spadł z krzesłaXDXD.
Pozostała trójka spojrzała na niego zdziwiona taką reakcją i Joyce zapytała: Nic Ci nie jest Shad-kun?
Jebnąłem głową o podłogę... - odpowiedział chłopak i wszyscy zaczęli się śmiaćXDXD.
Pomoże mi ktoś...? == - zapytał Shad lekko zniecierpliwiony.
Ai spojrzała na Joyce i uśmiechnęła się do niej. Joyce, jakby z lekką głupawką, pomogła Shadowi siąść spowrotem na krzesłoXD.
Shad siadł na krzesło i udając, że to się nie stało zaczął się gapić w przestrzeń.
Ja i Sasuke jesteśmy ze sobą od niedawna. - powiedziała Ai i to spowodowało, że Shad się ocknął. Czuję, że to przeznaczenie. - dodała i przytuliła się do swojego ukochanego.
Miłość? Nie... Dla mnie to słowo nie istnieje... - pomyślał Shad i usiadł spokojnie na krześle.
Uwaga uczniowie! Ceremonia przydziału do klas za chwilę się zacznie! - wrzeszczał dyrektor mimo, że wszyscy mieli głęboko w dupie to co mówi.
CISZA MA BYĆ BANDO HEFALUMPÓW! - wrzasnęła jakaś tłusta kobieta siedząca obok dyrektora i wszyscy zamikli z głupimi minami. Hefalumpy...? o.O
Ekhm...tak więc...skoro już raczyliście mnie posłuchać... - zaczął dyrektor gdy nagle brutalnie mu przerwano.
A kogo to obchodzi? Dawaj pan, chcemy podział! - krzyknął jakiś chłopak o brązowych włosach.
Kiba...siadaj... - poleciła mu cicho jakaś dziewczyna o ciemnych włosach. Nie rób nam przypału już na początku. - dodała zauważając że wszyscy się na nią gapią.
Chłopak nazwany Kibą usiadł z głupią miną. Shad spojrzał na niego zaintrygowany. Co za idiota mógłby przerywać dyrektorowi już na początku roku szkolnego? Ale chłopak nie był taki jak reszta. Na tle całej reszty wyróżniał się w pewien sposób, który trudno opisać... Nagle spojrzenia Shada i Kiby spotkały się. Shad przewiercał go spojrzeniem, więc spodziewał się że Kiba wykona jakieś obsceniczne gesty w jego kierunku. Stało się jednak odwrotnie, chłopak...uśmiechnął się do niego i zarumienił. Shad odebrał ten gest jako dziwny, więc odwrócił się do poprzedniej pozycji "siedzę tu, bo muszę".
Taak...więc...rozpoczynamy ceremonię przydziału... - powiedział słabo dyrektor i poszedł sobie wziąść coś na uspokojenie.
Jakaś facetka z tak grubą dupą, że ledwo wstała zaczęła czytać uczniów pierwszej klasy. W tym czasie różne osoby wstawały i ruszały nieśmiało ku wyjściu. Atmosfera była napięta, bo niektórzy zaprzyjaźnieni już ze sobą martwili się czy zostaną przydzieleni razem. Rozdzielane pary wyglądały na wyjątkowo nieszczęśliwe. Po pewnym czasie pewna dziewczyna oddzielona od swojego chłopaka zemdlała.
Shad Kinomoto! - wrzasnęła baba tak, aż jej się tłuszcz zatrząsł.
Shad wstał i wolnym krokiem szedł w kierunku drzwi wyjściowych. Po drodze zerknął na Kibę, który również na niego patrzył. Z jego spojrzenia jednak niewiele dało się wywnioskować, to wyglądało jakby nad czymś myślał.
Joyce JingJang! - wrzasnęła po kolei.
Shad jak na komendę stanął w miejscu. Joyce cała rozpromieniona biegła w jego kierunku.
Super... To chyba jesteśmy w jednej klasie? - zapytał Shad bez wyraźnych uczuć na twarzy.
Tak! To cudowne! - wydyszała Joy i rzuciła się Shadowi na szyję (x3)
Okej, okej... ale... duszę się...um...(XD) - powiedział Shad cicho po czym Joyce go puściła.
Idziemy? - zapytał Shad i złapał Joyce za rękę.
Um...*/////////////////////////////////////////////////*.... - Joyce bez słowa dała się ciągnąć prawie jak kukłaXD.
Shad i Joyce stanęli przy końcu sali. Nie byli jednak pierwszymi wyczytanymi, dlatego w porę puścili swoje ręce. Po chwili zobaczyli resztę swojej klasy...

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ohayo bro! ^o^ Ten prolog jest świetny x33 Widzę, że udoskonaliłeś go i dodałeś troszkę ^^ Bardzo mi się podoba i jeszcze raz arigatou, że mnie w nim umieściłeś ;*