sobota, 19 stycznia 2008

Rozdział 2 - Sekret wychowawczyni i dziwne uczucie...

Idziemy, idziemy, ruszać się! I nie obijać się o ściany, świeżo malowane... - powiedziała złowieszczym tonem wychowawczyni kiedy przechodzili przez korytarz szkolny.
Kurwa...teraz mi to mówi... - powiedział Kiba próbując oczyścić bluzę z farby.
Po pewnym czasie doszli na drugie piętro do ciasnej i obskurnej sali. Kraty w oknach, obdrapane ławki - typowa polska szkoła bez unijnych funduszy.
Siadać do ławek. - rozkazała wychowawczyni próbując wdrapać się na krzesło.
Shad usiadł sam w trzeciej ławce i wyjął kartkę i długopis. Z trzeciej ławki pod ścianą było widać wychowawczynię tak słabo, że mógł się tylko cieszyć z wyboru. Rozejrzał się po klasie. Wiele osób ciągle szukało sobie miejsca. W tłumie osób zauważył Joyce z Ai siedzące w drugiej ławce od okna i Kibę, który wciąż szukał miejsca. Shad przez chwilę myślał żeby go zawołać, ale myśl, że miałby z nim siedzieć i musieć znowu czuć przyspieszone bicie serca była skutecznym odstraszaczem. Kiba jednak, jakby na zawołanie, spojrzał właśnie na niego...
Hej...mogę? - zapytał patrząc na Shada.
Chłopak kiwnął jedynie głową, bo nie był w stanie wydusić z siebie ani jednego słowa... Kiba chyba czuł to samo, bo poruszał się wyjątkowo niepewnie jak na niego...
Dobra, wszyscy siedzą... no więc, plan lekcji. Każdy ma coś do pisania? - zapytała swoim irytującym tonem wychówa.
Jakaś dziewczyna w tym momencie podniosła rękę. Była to dziewczyna o wyjątkowo szerokim czole i różowych włosach. Co za idiota może mieć różowe włosy?!...
Ja... nie mam długopisu... - powiedziała cicho dziewczyna.
Dlaczego? Coś się stało? - zapytała wychowawczyni udając współczucie.
Pomyliłam z tamponem... - powiedziała dziewczyna tak cicho że sama ledwo siebie słyszała.
... - powiedziała wychowawczyni(XD).
I nie mogłam wyjąć... - powiedziała zaczynając płakać.
Kto pożyczy temu dziecku specjalnej troski długopis, hm? - zapytała wychowawczyni obiegając swoim krowim wzrokiem klasę jakby szukała kępy trawy do żarcia.
Łap. - powiedział ktoś i rzucił długopis, który trafił i wbił jej się w czoło o.O.
Dobra, skoro ta sierota ma już długopis to możemy zapisać plan lekcji... - powiedziała wychowawczyni przesłodzonym tonem i wyjęła ze swojej torby kartkę z planem.
Codziennie macie po dziesięć lekcji plus lekcje gwałtu, masochizmu i okrucieństwa seksualnego z Yuzu-sensei. Ktoś ma jakieś pytania? - zapytała jakby miała nadzieję, że nic nie usłyszy.
Nikt nic nie powiedział. Nawet Kiba siedział cicho z rozdziawioną gębą...
Po tym jakże cudownym początku pozostało jedynie zapisać plan lekcji. Było gorzej niż sami to sobie wyobrażali, ale z obawy o życie swoje albo swoich rodzin, siedzieli cicho. Kiedy w połowie wychowawczyni wyjęła maszynkę i zaczęła sobie golić wąsy nikt już nawet nie myślał żeby cokolwiek powiedzieć.
A więc jutro, od 8:00 do 17:30 plus lekcja z Yuzu. Miłych męczarni mordy wy moje. - powiedziała wychowawczyni po czym poszła na zaplecze gwałcić nieletnich.
Po wyjściu z sali atmosfera od razu się poprawiła. Wreszcie było czym oddychać i nikt nie bał się o to, że straci życie albo cnotę na tym zapleczu.
Teraz trzeba znaleźć internat... - powiedziała Ai, kiedy dołączyli do Shada razem z Joyce, Saskiem i Kibą.
Głupi pomysł z tym podziałem na płcie... - powiedziała Ai patrząc smutno na Saska. Nie będzie seksu, a to przecież stymuluje umysł.
Shad spojrzał na Kibę, ale szybko odwrócił wzrok... Jego myśli nigdy nie były tak dziwne jak teraz...
Poczekajcie, a może zapytam wychowawczynię gdzie jest internat? - zapytała Joyce.
Żartujesz? - zapytał Shad ponurym tonem. Czy ona wygląda na informację turystyczną? Ja tam nie pójdę.
Wiesz Shad-kun... Miałam nadzieję... Że to Ty tam pójdziesz... - powiedziała nieśmiało Joy.
Shad się zatrzymał. Sama myśl o powrocie do tej wariatki przyprawiała o mdłości i roztegeszenie kiszek.
Dlaczego ja? - zapytał Shad spokojnie.
Bo jesteś najodważniejszy z nas... Shad-kun... - powiedział Kiba i odwrócił szybko wzrok.
To go chyba przekonało, bo odwrócił się i powoli ruszył w kierunku sali.
Shad powoli podszedł do drzwi i przez chwilę nasłuchiwał. Głucho. Postanowił więc wejść, nie było odwrotu.
Wchodzę. Jakby co, nie zawiadamiajcie rodziny, że nie żyję. To by ich tylko uszczęśliwiło. - powiedział Shad i wszedł do sali.
Sala była pusta. Za każdym razem jak się wchodziło do tej sali czuć było dziwny zapach stęchlizny. Ale nie to było najgorsze. Wiedział, że najgorsze mimo wszystko jest dopiero przed nim. Zauważył uchylone drzwi od zaplecza. Podszedł do nich powoli, kiedy usłyszał jak wychowawczyni rozmawia z kimś na zapleczu.
...grzeczny ukeś, dobry ukeś, mocniej... mocniej... - to był głos wychowawczyni (O.O)
Kurwa, to jakieś sajens fikszyn__^__ - pomyślał Shad i powoli się wycofując wyszedł z sali.
I co? - zapytała Joyce. Dowiedziałeś się czegoś?
Dobrze, że nie jestem pare lat młodszy... - odpowiedział Shad słabym głosem. Idziemy.
Długo chodzili po szkole zanim zdołali dotrzeć do internatu. Był to sporej wielkości budynek stojący za szkołą. Jako, że nie było innego wyboru, mimowolnie weszli do środka.
Ale dziura... - powiedział Sasuke kiedy weszli.
Miał rację. Rzeczywiście wnętrze nie wyglądało najładniej. Nie wspominając o kiepskim akcencie kolorystycznym, który obejmował różne odcienie różu, była tam jeszcze recepcja w której siedziała jakaś starsza kobieta.
Wezmę klucze do naszych pokoi. - powiedział Kiba z uśmiechem i podszedł do recepcji.
Czego sobie życzysz kochaneczku? - zapytała uroczo starsza pani.
Klucze do pokoi - powiedział Kiba śmiesznym tonem.
Mów głośniej, już nie te lata kochaneczku... - powiedziała staruszka.
Kiba zrobił szaloną minę.
PALI SIĘ! KURWA, PALI SIĘ CAŁY HOL! UCIEKAĆ! - krzyknął Kiba powstrzymując się od roześmiania.
Reakcja starszej pani była momentalna. Nie licząc tego, że biedaczka pomyliła okno z drzwiami, to próbę przeciwpożarową zaliczyłaby z wyróżnieniem.
Kiba wziął klucze śmiejąc się i rozdał je pozostałym. Kiedy Shad wyciągnął rękę po swój klucz, Kiba powiedział: Ty masz pokój ze mną... Shad-kun...
Znowu to uczucie... Niech to się już skończy... - pomyślał Shad i zaciskając pięści poszedł do swojego pokoju. Reszta zrobiła zgodnie to samo...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

^^ Joy mozę zostawić komenta*o* a wiec mimo ze to pisłam to napisze tu ze opek cholernie mi sie podoba juz nie mogę sie doczekać dalszej części!!! Wychowawczyni mnie rozbraja momentami mam ochote zrobic jej krzywde no i sakura___^___
Humorystyczne akcenty jakie zawarłeś są fantastyczne!!!*o*
No i Kiba ;> głośny z niego koleśxDXDXD
Bardzo mi sie podoba czekam niecierpliwie na wiecej:*

Anonimowy pisze...

kolejny komentarz od Ai xD
kolejny rozdział w którym są bardzo humorystyczne cytaty ^^ co powoduje, że czyta się to jeszcze przyjemniej ^^ Masz talent do pisania bro ;* Oby tak dalej! ^^