niedziela, 20 stycznia 2008

Rozdział 5 - Uciekinierzy.

Shad szedł po schodach na niższe piętra. Cały czas do końca nie rozumiał co zrobił i jakie poniesie tego konsekwecje, ale wiedział, że napewno będą kłopoty. Większość klasy zapewne wiedziała, że miał rację... W końcu parapetówy to okropna sprawa... Ale czuł że postąpił zbyt impulsywnie. Nie wspominając o tym, że jego przyjaciele napewno martwią się teraz o niego...
Przynajmniej fizykę mam z głowy... - powiedział cicho do siebie i usiadł na schodach.
Przez dobre kilka minut siedział i gapił się w przestrzeń. Miał wiele myśli, tych lepszych i tych gorszych, które zdawały się już wręcz mieszać i mylić.
Po co ja właściwie żyję... - pomyślał przez chwilę i postanowił się przejść po szkole, żeby nie musieć dłużej o tym rozmyślać.
Szkoła podczas lekcji była prawie pusta. Nikogo nie było na korytarzach, co łatwo wytłumaczyć tym, że trwała lekcja. Jedynie w niektórych pustych salach siedzieli woźni i sprzątali dokonania uczniów z poprzedniego dnia. Chodząc po szkole Shad zobaczył wiele miejsc, których nigdy wcześniej nie widział. Między innymi była to biblioteka, która z niewiadomych powodów była zamknięta aż do odwołania, szkolną stołówkę w której uczniowie byli zmuszani do jedzenia okropnych, łykowatych potraw i szatnie w których zostawiali swoje rzeczy. Było potwornie cicho, było słychać każdy krok na korytarzu. Lecz nagle, gdy podchodził już do zakrętu mając zamiar zejść na niższe piętro, usłyszał czyjeś kroki na schodach...
Ucieczka... w pierwszym dniu... zabiję... zamorduję... zgwałcę... - usłyszał Shad głos wychowawczyni i jakby przywarł do podłogi. Teraz mógł już być pewien, że ma kłopoty.
Kiedy wychowawczyni zeszła na niższe piętro co zajęło jej sporo czasu, Shad postanowił ze względów bezpieczeństwa pozostać na pierwszym piętrze.
Siedział tu kilkanaście minut, przez co nudził się niemiłosiernie. I wtedy znów usłyszał czyjeś kroki. Nie było gdzie uciec, więc nawet nie poruszył się z miejsca.
Już mi wszystko jedno... - pomyślał i spojrzał na nadchodzącą postać.
Po chwili zorientował się jednak, że to nie była wychowawczyni. Postać była średniego wzrostu z blond włosami. Shad poznał tę osobę, bo widział ją już wcześniej poprzedniego dnia. Był to współlokator Sasuke, Naruto.
Naruto szedł przed siebie i w pewnym momencie zauważył Shada. Widzieli się już wcześniej, więc żaden nie udawał zdziwionego ani zaniepokojonego, bo już się znali.
Co tu robisz? - zapytał Naruto tonem wskazującym na ciekawość.
Uciekłem... - powiedział Shad cicho. Z fizyki.
...to tak jak ja. - powiedział blondyn i uśmiechnął się do niego. Jestem Naruto, a Ty?
Shad. - odpowiedział krótko patrząc na Naruto. Też uciekłeś?
Można powiedzieć, że jesteś dla mnie przykładem. - powiedział chłopak z uśmiechem.
Shad patrzył na niego przez chwilę z niewyraźną miną. Nigdy nie usłyszał, że może być dla kogoś przykładem. Przecież nie jest wzorem do naśladowania...
Mieszkasz z Sasuke w pokoju, prawda? - zapytał Shad i oczy mu rozbłysły.
Tak... - powiedział Naruto dziwnym tonem.
Też dostaliście jedno łóżko? - zapytał Shad gorszącym tonem.
Naruto kiwnął tylko głową, ale Shad nie widział czemu mu nie odpowiedział. Nagle blondyn stał się dość zamyślony i smutny... Dobrze wiedział co to znaczy, ale żeby nie pogarszać sytuacji, więcej o tym nie wspominał.
Siedzieli razem rozmawiając przez prawie dwadzieścia minut. Dzwonek na przerwę i następną lekcję zbliżał się bezlitośnie. Cieszyli się jednak, że nie będzie to lekcja z wychowawczynią... Następną lekcją miała być biologia.
Wiesz gdzie jest sala od biologii? - zapytał Shad.
Tak... Ale lepiej poczekajmy do przerwy, bo jeszcze nas wychowawczyni przydybie. - odpowiedział blondyn uśmiechając się już lekko.
Po kilku minutach zadzwonił dzwonek. Z sal rozbiegli się roześmiani uczniowie, każdy idący za swoimi sprawami pod kolejną salę. Obaj wstali i poszli pod salę od biologii.
Shad-kun! - krzyknął Kiba spod sali. Martwiliśmy się!
Jesteśmy, jesteśmy... - powiedział Shad patrząc na Naruto. Poznajcie się, to Naruto.
Wszyscy przywitali Naruto z uśmiechem, jedynie Kiba wydawał się zmieszany.
Teraz mamy biologię. - zapytała Joyce z uśmiechem. Wydawało się, że lubi ten przedmiot.
Bardzo tarła seler ta cała wychowawczyni? - zapytał Naruto.
Nie wiemy, najpierw wyszła, potem wróciła, potem znowu wyszła, potem się wróciła bo zgubiła but, potem znowu poszła, a potem wróciła i poszła na zaplecze. - wymieniła z pamięci Ai.
Miała bardzo pracowitą lekcję. - powiedział Naruto z uśmiechem.
Shad mimo wszystko nie słuchał tego co mówiła reszta... On sam walczył teraz ze sobą w głębi duszy, bo znowu coś czuł... Miał już tego dosyć, chciał żeby to się skończyło...
Shad, wszystko okej? Kiepsko wyglądasz... - powiedziała Joyce i przytuliła go. Gaara zrobił zazdrosną minę, a Joy się zarumieniła.
Okej... Nic mi nie jest. - powiedział Shad nie patrząc na resztę. Niech ten dzień się już skończy... - pomyślał.
Po chwili zauważyli, że nauczycielka wpuszcza innych do sali. Była to średniego wzrostu kobieta o czarych włosach, która na tle wychowawczyni mogła uchodzić za Miss nastolatek.
Wchodzimy... - powiedział Sasuke ciągnąc Ai za rękę.
Cała reszta weszła zgodnie za nimi...

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Pani od biologii miss nastolatek??XDXDXD no nieźleXD Miło ze sie poznałeś z Naruto^^ I dobrze ze nic Ci sie nie stało..ta wychowawczyni naprawdę jest niebezpieczna....XD
Gaara dobrze mu tak on mnie zdradza to teraz moja kolejXDXD
Shaduś jest smutny to źleToT :* Czekam na kolejne opo*o*

Anonimowy pisze...

Ciekawa jestem, jakiego przedmiotu uczy wychowawczyni... Wychowania fizycznego? Oj, już ją sobie wyobrażam w kostiumie, na zajęciach w basenie... *zryta psychika*. Czekam na dalszy rozwój sytuacji :D Pozdrawiam! xD

Anonimowy pisze...

aww jak słodko x33 Mamy szatana nie wychówę xD yeah >D xDDDD co by tu dużo nie mówić opek jest świetny i bardzo mi się podoba x33333 Ale mam nadzieję, że przez cały opek nie będziesz taki smutaśny ;* czekam z niecierpliwością na kolejne zodziały ;*

Anonimowy pisze...

a kiedy nowy op??*p*

Anonimowy pisze...

Nowy rozdział niedługo będzie, mam brak weny .____.